Ustaliliśmy, że ja mogę uprawiać Ich ziemię zupełnie za darmo, za to Oni będą się ode mnie uczyć jak to robić.
Działka mieści się w górach, stąd nie jest to łatwa rola do uprawiania.
Po pierwsze podłoże. Cieszynit czyli skała wulkaniczna o odczynie zasadowym + flisz karpacki czyli łupki ilaste. Z jednej strony można się cieszyć bo gleba powstała na tym podłożu powinna być żyzna. Z drugiej strony jest to bardzo ciężka gleba, o dużej spoistości, mająca tendencję od wysychania na kamień podczas suszy, długo utrzymująca wodę podczas deszczy, śliska, gliniasta.
Przypuszczam, że warzywa korzeniowe typu marchew, pietruszka, seler mogą nie hodować się na tym najlepiej. Podobnie z cebulą, czosnkiem, ziemniakami. No nic, trzeba spróbować.
Drugim utrudnieniem jest krótszy okres wegetacyjny. Góry to góry. Tu wiosna przychodzi później a jesień wcześniej. Dlatego też na wyhodowanie wszystkiego jest mniej czasu.
Dwie dodatkowe trudności związane są już z tą konkretną działką.
Brak dostępu do wody - studnia wyschła a nie chcę naciągać na koszty znajomych i korzystać z wody wodociągowej za którą się płaci.
Drugi temat to otoczenie. Działka to po prostu niekoszona łąka, na której rosną wszystkie możliwe chwasty występujące na tym terenie. Trudność polega najpierw na skopaniu kawałka ziemi pod uprawę, ponieważ jest poprzerastana pędami, kłączami, korzeniami i innymi, a później w trakcie sezonu wegetacyjnego będzie to nieustanna walka z wsiewającymi się i kiełkującymi na zagonach chwastami.
Dziś jestem po pierwszej partii przekopywania ziemi. Jest naprawdę ciężko. Jedno przekopanie nie wystarcza. Za kilka dni ponownie przekopię te kawałki. Mam nadzieję że uda mi się porozbijać bryły i powybierać przynajmniej część kłączy.
Nie obędzie się też bez walki chemicznej chociaż tą chciałbym ograniczyć do minimum. Po pierwsze ze względu na koszt, po drugie ze względu na to że chciałbym mimo wszystko uprawiać rośliny ekologicznie.
Na zakończenie zdjęcie kawałka ziemi, na którym powstanie wspaniały ogród.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz