Dziś wybrałem się bardziej na spacer niż do pracy. Zabrałem ze sobą nasze starsze dziecko, które ochoczo pomagało mi w tym co robiłem, chociaż nie do końca w sposób jaki bym chciał. Cóż, ma dopiero dwa lata i przed Nią wiele rzeczy do odkrycia i poznania. Dlatego tym bardziej chcę pokazywać dzieciom różne rzeczy, a dla dziecka miastowego z bloku, nie lada atrakcją są kury, kaczki i inne zwierzaki, których na co dzień nie widuje. A już szczególną atrakcją jest gdy np koło kaczki biega stadko żółtych pisklaków. Oczywiście te zwierzęta podglądamy po drodze do naszego ogrodu.
Ziemię pod siew miałem przygotowaną już wczoraj. Dziś wystarczyło zrobić rowki, rozsiać nasiona i przysypać. Zasiałem dokładnie tą samą odmianę co poprzednio czyli "Rocquencourt ST". Ostatnio siałem 6 maja, dziś mamy 3 czerwca, więc około miesiąca różnicy. Dzięki takiemu rozłożeniu siewu w czasie, uzyskam plon rozłożony w czasie, dzięki czemu nie będzie problemu że nie ma co robić ze zbyt dużą ilością fasoli, lub że przerośnie, a potem szybko się skończy.
Poza fasolą wysiałem też Cebulę siedmiolatkę odm. "Freddy ST." Posiałem ją we wspólnych rzędach z fasolą. Myślę że si nie pogryzą. Siedmiolatka jest rośliną wieloletnią i mrozoodporną więc zostaje na następny rok, fasola po sezonie wylatuje, więc aby nie uszkodzić cebuli będę musiał fasolę zamiast wyrywać wyciąć. Dzięki temu też zostaną w glebie korzenie z bakteriami brodawkowymi. Liczę w ten sposób na dodatkowy azot i bujny wzrost zielonego szczypioru.
Przyjrzałem się dzisiaj jeszcze raz tym pogryzionym ogórkom i fasoli. Ewidentnie to robota ślimaków, bo są ślady tej mazi którą wytwarzają aby się poruszać. Ślimaki które występują tutaj najczęściej, to śliniki luzytańskie. Takie wielkie, brązowe bez skorupki. Po deszczu wyłażą ich tysiące. Pierwszą rzeczą którą zrobiłem jeszcze dziś, to potraktowałem okoliczne trawy herbicydem, żeby nie miały schronienia. Po powrocie do domu poczytałem trochę o zwalczaniu tych ślimaków. Co ciekawe bardzo lubią piwo. Wystarczy wkopać słoik, napełnić piwem, nad słoikiem wykonać jakiś daszek, żeby nie wlatywała do środka woda i nie rozcieńczała trunku. Ślimak zwabiony zapachem przychodzi, pije a gdy jest pijany wpada do piwa i się topi. Swoją drogą to potwierdzenie tezy że alkohol może być przyczyna śmierci. Trzeba będzie spróbować tej metody walki z tym szkodnikiem.