niedziela, 27 maja 2012

wizyta któraśtam

Dziś po 18 ruszyłem stronę ogrodu. Posadzone ostatnio ogórki (polan F1) i pietruszka wymagały podlania i to koniecznie. Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć tego co się dzieje:

  • na pomidorach Kmicic pojawiły się pierwsze kwiatki.
  • ogórki Hela F1 zaczynają kiełkować
  • przemarznięte pomidory słonka zaczynają odbijać, co bardzo mnie cieszy.
  • fasola bardzo ładnie wzeszła i równo rośnie
  • sałata, rzodkiewka wzeszła dość gęsto i szybko rośnie, niedługo będą pierwsze zbiory
Poza doglądaniem roślin, podlewaniem i pracami porządkowymi czas rozpocząć grodzenie się przed zwierzyną typu sarny i zające, które czyhają aby pożreć to co wyrasta. Zacząłem osadzać słupki, z różnego rodzaju materiału znajdującego się w okolicy gospodarstwa, który nadaje się w jakiś sposób na słupki ogrodzeniowe. Dalsza część grodzenia już niedługo.

środa, 23 maja 2012

Jagoda kamczacka i ogórki

Będąc na spacerze z dziećmi, przechodziłem koło pewnego sklepu ogrodniczego na Mnisztwie. Byłem w nim kilka lat temu i pamiętałem, że wtedy był fajnie wyposażony. Skoro już się znalazłem w jego okolicach, postanowiłem skręcić w uliczkę i zobaczyć co mają. Zrobiłem niewielkie zakupy.

Rozpocznę od pietruszki. Ta którą siałem jakiś czas temu, to zwykła pietruszka korzeniowa. Dziś zakupiłem wyhodowaną w doniczce pietruszkę naciową. Wytwarza ona dużo więcej zielonego niż korzeniowa, u moich rodziców zawsze zimowała, więc wczesną wiosną mogliśmy mieć już gdy tylko stopnieje śnieg, zielone listki pietruszki do jedzenia. Czy przezimuje w górach, zobaczymy.

Drugim moim zakupem były sadzonki ogórka odmiany Polan. Te które zasiałem tydzień temu, wzejdą za jakiś czas. Ponieważ chciałbym móc jak najwcześniej mieć ogórki i dodatkowo cieszyć się nimi jak najdłużej, postanowiłem zakupić dwie sadzonki ogórka, bo one na pewno wcześniej wejdą w owocowanie. Poza tym nasiona Heli F1 które siałem nie były chyba zaprawiane, więc wogóle nie wiem czy coś z nich będzie, ale to się okaże. Polan (Polan F1), podobnie jak Hela F1 jest również mieszańcem heterozyjnym. Odmiana bardzo plenna, polecana w uprawie amatorskiej, odporna na parcha dyniowatych. Cena sadzonki to 1,50 zł/szt.

Hitem dzisiejszych zakupów są jagody kamczackie których szukałem od pewnego czasu. Jakiś czas temu znalazłem w markecie budowlanym w dziale ogród ale koszt jednej rośliny to 15 zł. Dziś znalazłem po 9 zł/szt. Różnica znaczna, tym bardziej, że aby jagoda kamczacka dała owoc, muszą być posadzone obok siebie co najmniej dwie rośliny i w dodatku muszą być innych odmian. To takie naturalne zabezpieczenie przeciwko zapyleniu się rośliny własnym pyłkiem. Jagoda kamczacka jest rośliną dającą owoc trochę podobny do borówki amerykańskiej. Jednak w moim przekonaniu bije borówkę amerykańską w każdym aspekcie. Na wolności krzew ten występuje w Azji i na północy Europy. Dlatego też nie straszne są mu nasze mrozy. Bardzo wcześnie wypuszcza pączki. Owocuje wcześniej niż truskawki, owoce obniżają ciśnienie, oczyszczają organizm z toksyn, zawierają szereg witamin i minerałów. Nadają się zarówno do spożycia na surowo jak i na przetwory. My poza spożyciem na świeżo, robimy z owoców jagody kamczackiej dżem, ale można ją jeszcze suszyć, a z suszu robić herbatki owocowe. Krzew rośnie do około 2 m średnicy, więc sadzić go trzeba minimum co 2 m. Ma bardzo ładny zwarty kulisty pokrój, nadaje się wiec również jako roślina ozdobna. Ma dużo mniejsze wymagania niż borówka amerykańska. Nie wymaga specjalnie przygotowanej i zakwaszonej gleby. Nie wymaga specjalnego nawożenia, wystarczy co 2-3 lata trochę rozłożonego obornika lub przerobionego kompostu. Rozmnażam je na wiosnę przez odkłady poziome, czyli odginam jakąś gałązkę i przyginam do ziemi i przyciskam cegłą, sadzonka będzie do wzięcia na wiosnę za rok. (Zwykłą cegłą ceramiczną, cegła bardzo dobrze utrzymuje wilgoć, więc jest idealna do tego. Można oczywiście pod cegłą jeszcze obsypać troszkę torfem lub inną żyzną i lekką ziemią która dobrze trzyma wilgoć, na pewno nie zaszkodzi a pomoże.) Jeszcze raz przypomnę,że aby owocowały, muszą być minimum dwie odmiany rośliny, bo zapylają się krzyżowo.

wtorek, 22 maja 2012

Podlewać czy nie podlewać?

Popołudniowo-wieczorna wycieczka do ogrodu. Poszedłem sprawdzić w jakim stanie są rośliny które ostatnio wysadziłem. Idąc spodziewałem się, że będzie trzeba trochę popodlewać. Gdy dotarłem na miejsce stwierdziłem że sadzonki mają się całkiem nieźle. Nie są przywiędnięte. Mógłbym je podlać, przecież nic by się nie stało, a jednak zrezygnowałem z tego zabiegu. Powód jest bardzo prosty. Roślina która ma łatwy dostęp do wody, nie czuje potrzeby wytwarzania rozbudowanego systemu korzeniowego. Nie jest jej to potrzebne, bo przecież nie musi szukać wilgoci w głębszych warstwach ziemi. Dlatego o ile to możliwe, staram się podlewać tylko wtedy kiedy to konieczne. Na pewno konieczne będzie to w pełni owocowania, oraz wtedy gdy widzę że roślina sobie nie radzi. Ale puki nie wygląda źle, nie będę mądrzejszy od matki natury i nie będę jej pomagał.

Przy okazji będąc przy temacie podlewania, najlepszym czasem na podlewanie roślin jest wg mnie wieczór. Podlewanie w ostrym słońcu może spowodować, że woda skraplająca się na liściach zadziała jak soczewka i nastąpi poparzenie roślin. Drugi powód to tzw transpiracja, czyli wyparowywanie wody z rośliny przez przetchlinki. Przetchlinki to takie małe otwory w liściach, którymi roślina odparowuje wodę, dzięki odparowaniu w roślinie wytwarza się podciśnienie co pomaga jej pobrać nową wodę z gleby wraz ze składnikami mineralnymi. Przetchlinki są wyposażone w mechanizm otwierająco-zamykający. Gdy jest susza, roślina zamyka je, aby ograniczyć utratę wody, natomiast przy dużej wilgotności pozostają otwarte. Jeżeli mamy upał, a roślina dostanie wody na liście, dostanie też fałszywy sygnał, że jest wilgotno. Otwiera wtedy swoje przetchlinki, następuje nadmierna transpiracja (utrata wody), a konsekwencje tego mogą być bardzo niefajne. Tak więc dobrze podlewać albo bardzo bardzo wcześnie rano, albo wieczorem, już przy zachodzie słońca. A że wczesne wstawanie nie jest moją mocną stroną, dlatego uważam za najlepszą porę godziny wieczorne.

niedziela, 20 maja 2012

Niekompetencja organizatorów akcji Piosęki

W cieniu 27 stopni. Upał daje się we znaki. Dziś do południa wysadziłem wczorajsze zakupy, czyli 3 krzaczki pomidora Kmicic oraz sadzonkę rabarbaru.

Jakiś czas temu wziąłem udział w akcji organizowanej przez jednego z operatorów pocztowych o nazwie Piosęki. Akcja z założenia bardzo fajna, miała na celu darmowe rozdystrybuowanie sadzonek drzew. Do wyboru był klon, dąb, buk i jodła. Ja wybrałem iglaczka. Jak napisałem idea bardzo fajna, ale wykonanie trochę kiepskie. Mamy teraz drugą połowę maja, rośliny są w pełni wegetacji. Myślałem że sadzonki które są rozsyłane, będą roślinami hodowanymi w wielodoniczkach lub doniczkach tekturowych ulegających rozkładowi po wsadzeniu do ziemi. Tymczasem rośliny wysłane przez organizatorów,w środku sezonu wegetacyjnego zostały wykopane z ziemi i wysłane bez żadnego zabezpieczenia korzeni przed wyschnięciem, bez odrobiny ziemi czy torfu który mógłby zapewnić roślinie wilgoć. (Roślina owinięta była w kawałek czarnej agrowłókniny i włożona do pudełka. Świadczy to o zupełnym braku wiedzy organizatorów akcji. Aż boję się myśleć w jakim stanie muszą dochodzić do nowych właścicieli drzewka liściaste, które jeszcze szybciej tracą wodę.) Moja jodełka wygląda na trochę przywiędniętą. Rozpocząłem próby jej ocalenia. Zacząłem od nazbierania do dużej donicy próchnicznej gleby spod innych iglaków. (świerków i sosen) Zbierając ziemię użyłem swojego nosa żeby sprawdzić czy to co zbieram pachnie grzybem, pleśniami itp. Drzewa iglaste żyją w symbiozie z grzybnią zawartą w ziemi, grzyby pomagają im pobierać składniki pokarmowe z gleby i wodę zwiększając w ten sposób zasięg korzeni drzewa. Ponieważ moja jodełka została wyrwana ze swojego środowiska i pozbawiona symbiotycznych organizmów, dlatego staram się jej jak najszybciej przywrócić je. Donicę zadołowałem w zacienionym miejscu między drzewami w sadzie i okołkowałem. Po zadołowaniu obficie podlałem z nadzieją że nie straciła zbyt wiele wody i że przeżyje. Poza zadbaniem o odpowiednią wilgotność podłoża, rozwój symbiotycznej grzybni i chronieniem przed bezpośrednim nasłonecznienie niewiele teraz mogę zrobić. Pozostaje czekać, może przeżyje. Oczywiście dziękuję organizatorom akcji za drzewko.

sobota, 19 maja 2012

Majowe przymrozki czyli spóźnieni zimni ogrodnicy

Wczoraj późnym popołudniem wybrałem się do ogrodu ocenić straty spowodowane przez przymrozek. Niestety to czego się obawiałem stało się i moje pomidory znacznie ucierpiały.

Przyznam że zupełnie zapomniałem o "Zimnych ogrodnikach". Zresztą na nich i tak było już trochę za późno. Planowo powinni być:
-12 maja - Pankracy
-13 maja - Serwacy
-14 maja - Bonifacy
-15 maja - zimna Zośka
To takie specyficzne zjawisko klimatyczne, które daje się we znaki co roku sadownikom i plantatorom. W wyniku utrzymywania się wyżu barycznego nad Europą środkową i wschodnią następuje zmiana cyrkulacji powietrza. W efekcie słabnięcia wyżu, przychodzi niż baryczny, a wraz z nim zaczyna napływać zimne powietrze z obszarów polarnych.

Dzisiejsza noc była już łagodniejsza a dzień? Upał od samego rana. Mimo tego wyruszyłem na targ aby kupić nowe krzaczki pomidora. Choć mimo wszystko mam jeszcze cichą nadzieję, że z tych zmarzniętych coś jeszcze będzie. Przynajmniej z jednego, który wczoraj nie wyglądał tragicznie. Odmiany Słonka F1 nie udało mi się dostać. Musiałem zadowolić się odmianą Kmicic. Kmicic jest odmianą średnio wczesną i niestety samokończącą. Oznacza to że po wydaniu pewnej ilości owoców, na krzaku nie pojawią się już następne kwiatki a z nich zawiązki i owoce. Owoce niewielki 50-60 g, z dużą ilością witaminy C. Moim zdaniem odmiana fajna na przetwory, np pomidory w całości zalewane przecierem i pasteryzowane, lub po prostu na przecier. Zresztą jest to pomidor przemysłowy, używany do wytwarzania koncentratów, ketchupów itp. Bardzo smaczny przy spożyciu na surowo. Dla mnie jego minusy to fakt tego że to odmiana samokończąca, oraz tego że nie jest to mieszaniec heterozyjny.

Poza pomidorami kupiłem rabarbar. Jest to moim zdaniem niedoceniona roślina. Używamy jej bardzo dużo na kompot, do ciasta z rabarbarem, ale najlepszą rzeczą którą z tego można zrobić to dżem rabarbarowo-waniliowy. W Polsce nigdy nie udało mi się go kupić, więc parę lat temu po prostu zacząłem samemu przetwarzać ogonki liściowe rabarbaru. Jedyny minus tego dżemu jest taki że za szybko znika, a do jego wytworzenia trzeba naprawdę sporo rabarbaru.

Poza złymi wiadomościami o przymrozkach, jest trochę dobrych. Zaczęły się wschody fasoli. Trochę czasu poświęciłem na walkę z chwastami. Ponieważ nie chcę uszkadzać wschodzących roślin grzebiąc w ziemi i wyrywając, a chwasty zaczęły być już spore, rozrobiłem niewielką ilość herbicydu nieselektywnego i pędzelkiem nanosiłem roztwór na te rośliny które chcę wyeliminować. Chodzi mi w tym momencie głównie pięciorniki i perz, dla których to pole jest w pewien sposób naturalnym siedliskiem i czują się tam po prostu doskonale jako rośliny rodzime, przyzwyczajone do tych warunków.

Chodząc do ogrodu, jakiś czas temu zaobserwowałem że w jednym z przydrożnych rowów rosną dzikie lub zdziczałe poziomki. Skoro dały sobie radę w tym rowie, walcząc o światło i składniki pokarmowe z innymi rodzimymi roślinami takimi jak trawy, powinny dać sobie radę i u mnie. Wykopałem kilka krzaczków razem ze sporą bryłą ziemi tak aby nie uszkodzić systemu korzeniowego. Większość z nich kwitnie, niektóre mają już zawiązki. Generalnie powinienem teraz poobrywać kwiaty i zawiązki aby roślina skupiła się nie na wydaniu owocu ale na przyjęciu w nowym miejscu, ale że przesadziłem z bryłą ziemi, moje poziomki nie powinny wcale odczuć przesadzania.

Trzeba jeszcze zaplanować wyjście i wysadzenie dzisiejszych zakupów. Ale jak wyjrzę za okno na ten upał, to aż się odechciewa wyjścia z domu.

czwartek, 17 maja 2012

Pierwsze wschody

Dziś wybrałem się wysadzić te rośliny, które wczoraj zakupiłem na targu. Wziąłem też ze sobą nasiona ogórka. Jest po 15 maja, więc teoretycznie pomidory można już wysadzać do gruntu a ogórka siać bezpośrednio na polu.

Gdy dotarłem do mojego ogrodu, zobaczyłem że pierwsze zasiewy właśnie wschodzą. Bardzo licznie wzeszła rzodkiewka, pojedyncze sałaty. Z roślin które posiałem w rzędach kiełkują dość ładnie buraki. Aż się dziwiłem, gdy zobaczyłem skiełkowaną marchew. Ta roślina kiełkuje bardzo długo i nie spodziewałem się jej jeszcze.

Rozpocząłem prace które na dzisiaj zaplanowałem. Powysadzałem w sumie 30 porów, 10 selerów i 3 pomidory oraz zasiałem 8 gniazd ogórka. Ogórek którego nasiona kupiłem to HELA F1. Kolejny mieszaniec heterozyjny. W naszym domu spożywamy bardzo dużo kiszonej kapusty i ogórków domowej produkcji. (Kapusta i ogórki mogą być kiszone lub kwaszone, ale to nie to samo. Dodatkowo ogórki mogą być jeszcze konserwowe w zalewie octowej.) Odmiana ta powinna mieć owoc prosty i długi co idealnie predystynuje go do wkładania w słoiki. Oczywiście jeśli kwiat będzie dobrze zapylony, bo jeśli pozostanie niedopylony, to nawet ogórki odmian o najprostszych owocach będą się skręcać.

Wracałem do domu w godzinach wieczornych. Temperatura na zewnątrz wynosi w tej chwili 4 stopnie. Patrzyłem na ICM i przewidują przymrozek. Mam nadzieję że synoptycy się mylą, oraz że ani moim pomidorom, ani zawiązkom na drzewach spadek temperatury nie zaszkodzi i że nie pomarzną.

środa, 16 maja 2012

Sadzonki kupione :)

Dziś pogoda nie zachwyca ale nie przeszkodziła w pójściu na targ. Tak jak myślałem, było wielu sprzedających. Pojawił się jednak problem, bo poza tym że wszyscy praktycznie mięli to samo, to większość nie wiedziała co sprzedaje. Dla niektórych pomidor to pomidor, a jaka odmiana? Wczesny!

Sprzedawców wybieram patrząc na ich ręce. Jeśli widzę kogoś z wypielęgnowanymi dłońmi, wiem że raczej nie pracuje w polu przy roślinach i niewiele mi o nich powie. Najczęściej to pośrednicy, którzy w nocy kupują na giełdzie towarowej i w dzień sprzedają. Staram się kupować od rolników. Bardzo często sprzedają nadwyżki tego co sami wyhodują dla siebie, a co nie zmieściło się na ich polu. Dodatkowo mijając pośredników, mam taniej. No i po prostu lubię kupować od rolników.

Kupiłem kilka rzeczy.

Seler w sumie nie bardzo wiem jaki. Wziąłem 10sadzonek, na próbę jak będą się zachowywać w tak ciężkiej ziemi. Zawsze jeśli nie uda się korzeń, mogę użyć nać, którą można wykorzystać zarówno świeżą jak i zasuszyć i przechować na zimę. Cena 0,40 pln/szt.

Por Tutaj też pojawił się problem co to za odmiana. Wybrałem dwa rodzaje. Dziesięć sadzonek wczesnego wydłużonego oraz dwadzieścia późnego zimującego. Ten zimujący jest bardzo fajny, bo gdy tylko w zimie na chwilę puści mróz i daje się go wykopać, mamy świeże warzywo. Cena 0,40 pln/szt.

Pomidor Z tego zakupu chyba jestem najbardziej zadowolony, bo wiem co kupiłem. Etny niestety nie udało się dostać, ale za to jedna z przekupek miała Pomidor Słonka F1. (Co znaczy F1 wyjaśniałem już we wcześniejszym artykule, ale przypomnę. Jest to oznaczenie mieszańca heterozyjnego, samo F1 oznacza że jest to pierwsze pokolenie. Mieszańce heterozyjne charakteryzują się wyższą odpornością na niekorzystne warunki, oraz wyższą plennością.) Słonka jest odmianą nadającą się zarówno do późnej hodowli szklarniowej jak i do wczesnej gruntowej. Charakteryzuje się średnią siłą wzrostu, obficie owocuje na gęsto rozmieszczonych gronach. Owoc około 125 g więc nie mały ale i nie wielki, dobrze znosi transport, kształt lekko spłaszczony z niewielkim żebrowaniem, dobrze wybarwiony a co ważne bez piętki. (Piętka to jest to coś czasem zielone, przy szypułce, twarde i nienadające się do zjedzenia.) Termin wysadzania do gruntu po 15 maja. Bardzo ważną cechą odmiany Słonka F1 jest odporność na wirusa mozaiki tytoniu oraz brunatną plamistość liści pomidora. Zapłaciłem 2 pln/szt. Kupiłem 3 krzaczki.

sobota, 12 maja 2012

Pomidory - baza wiedzy

Dziś po kilku dniach słonecznych znowu opady. Z jednej strony się cieszę, niech popada. Z drugiej nie ukrywam, że pokrzyżowało mi to trochę plany. Dziś w Cieszynie dzień targowy. Miałem więc nadzieję że przejdę się i kupię rozsadę. Myślałem konkretnie o porach (najlepiej jakiś zimujących), opcjonalnie o pomidorze.

Na punkcie pomidorów jestem trochę spaczony, przez to, że studiując ogrodnictwo, udało mi się załapać na świetne praktyki w firmie zajmującej się hodowlą twórczą i zachowawczą roślin oraz nasiennictwem. Zajmowali się nie tylko pomidorami (również strączkowe, sałaty, cebulowe, ogórek, papryka itd.), ale akurat najwięcej czasu spędziłem przy hodowli twórczej pomidora i bardzo miło to wspominam. Moim opiekunem praktyk ze strony zakładu był Pan Bocian, który akurat był odpowiedzialny za to warzywo, przy czym praktyka nie polegała na bezsensownej robocie w polu, ale naprawdę wielu cennych rzeczy mogłem się na niej dowiedzieć. Stąd niestety ale wiedząc dużo o pomidorach i znając smak naprawdę dobrych odmian, mam zawsze problem z kupieniem i bardzo rzadko zjadam mimo że bardzo lubię.

I tak pomidory możemy podzielić na dwie podstawowe grupy w zależności od tego gdzie są hodowane. Pierwsza grupa to pomidor szklarniowy, natomiast druga, to gruntowy. Gruntowe z kolei dzielimy na deserowe i przemysłowe. Różnią się one od siebie ekstraktem, czyli najprościej ujmując ilością pomidora w pomidorze. (Uczestniczyłem między innymi w badaniach ekstraktu w nowo tworzonych odmianach pomidorów.) Najniższy ekstrakt mają szklarniowe, potem są gruntowe deserowe a najwyższy mają przemysłowe.

Pomidory szklarniowe to w większości woda, nie mają praktycznie smaku. Hodowane są w szklarniach w małej kosteczce wełny mineralnej, do której przy pomocy rurki wprowadza się wodę z substancjami odżywczymi pochodzącymi z nawozów. Ilości nawozów które trzeba podać poszczególnym gatunkom roślin odczytuje się w specjalnych tabelach.

Pomidor gruntowy jak sama nazwa wskazuje rośnie w gruncie. Wiele odmian jest bardzo smaczna, niestety sama roślina jest dość podatna na choroby grzybowe (np zaraza ziemniaczana) czy też bakteryjne i wirusowe. Dlatego też przy hodowli na skalę rolniczą, nie można sobie pozwolić aby szlag trafił całą uprawę i niestety ale trzeba korzystać z chemii. No i tu się pojawia problem, bo wielu rolników po prostu nie zachowuje karencji. Można się nieźle zatruć.

Jeśli chodzi o same nazwy odmian, to kiedy odbywałem praktyki, wiele najlepszych było jeszcze niezarejestrowanych jako odmiany i miało nazwy robocze składające się z liter i numeru ale kilka mogę polecić.

Etna F1. Bardzo plenny mieszaniec heterozyjny, wcześnie owocujący. Jest tolerancyjna na suszę i chłód co w moim ogrodzie może być częste. Owoc raczej dobrze wybarwiony o średniej wadze 100g, co ważne nie pęka gdy po suszy przyjdą opady. Jest to typowy pomidor przemysłowy o ekstrakcie 5-6% niemniej bardzo smaczny.

Na razie tyle, bo po prostu nie pamiętam nazw, ale w sezonie pomidorowym posprawdzam i uzupełnię :)

poniedziałek, 7 maja 2012

Pogoda pod psem :)

Dziś pogoda jak marzenie, tzn. jasno, mglisto, deszczowo i niezbyt ciepło. Dzięki takim warunkom moje wczoraj zasadzone maliny mają większą szansę na przeżycie, dodatkowo wczoraj zasiane fasola i majeranek, oraz te zasiane już wcześniej dostaną wody potrzebnej do skiełkowania.

Tylko dzieci w domu marudne, bo nie mogą iść na spacer.

niedziela, 6 maja 2012

W malinowym chruśniaku

Po deszczu przyszedł czas na wizytację zagonków.

Na razie jedyne co doskonale na nich rośnie to chwasty, szczególnie perz i pięciorniki. To co się dało powyciągałem. Resztę zostawiam, aby nie niszczyć tego co mogło zacząć kiełkować. Jak przyjdzie czas, wezmę herbicyd nieselektywny i będę malował pędzelkiem te rośliny, których nie chcę. (Nieselektywny dla tego, że perz jest jednoliścienny a pięciorniki są dwuliściennymi roślinami. Selektywny zwalczyłby mi tylko jedną z grup roślin.)

Skopałem kolejny raz drugi zagonek (to chyba już 4 raz)wyjmując znowu masę kłączy perzu. Zasiałem na nim trzy rzędy fasoli. Kupując nasiona wybrałem fasolę szparagową żółtą. Wolę żółtą, bo bardziej mi smakuje i trudniej przerasta. Poza tym ma bardziej miękkie włókna po bokach strąka i nie trzeba jej tak dokładnie obierać. Odmiana to "Rocquencourt ST". Na razie nic nie wiem na temat tej odmiany poza tym że wysiew od maja do lipca, w zależności od tego czy ma być na wczesny czy na późny zbiór. Dlatego też wysiałem tylko część nasion, następne wysieję za jakiś miesiąc. Dzięki temu będziemy mieć fasolę przez dłuższy czas.

Poza fasolą posiałem sporo majeranku. W naszej kuchni używam bardzo dużo tej przyprawy. Siew wykonuje się w miesiącach kwiecień i maj. Majeranek zebrany i wysuszony w domowych warunkach jest o wiele bardziej aromatyczny niż ten kupny, dzięki czemu można go używać mniej.

Jednak najważniejszą i w sumie tytułową rośliną tego postu jest malina. Długi weekend to doskonały czas, aby dziadkowie przyjechali do swoich wnuków w odwiedziny. Przed przyjazdem poprosiłem moich rodziców, aby wykopali mi z dużą bryłą ziemi jakieś kłącza malin odmiany polana. Nie ukrywam że już trochę późno na przesadzanie roślin szkółkarskich, ale maliny rozrastają się w takim stopniu, że te które moi rodzice przywieźli i tak pewnie zostałyby wykopane i wyrzucone jako chwast na grządkach warzywnych. Dlaczego polana? Otóż jest pewien owad, Pryszczarek Malinowiec. Jest on szkodnikiem malin, żeruje na pędach malin i zimuje wewnątrz pędu. Powoduje spadek owocowania. Normalne odmiany malin owocują na pędach dwuletnich. Jeśli więc chcemy uzyskać owoc, musimy zostawić dwuletni pęd przez zimę zostawiając też schronienie szkodnikowi. Znam dwie odmiany malin które owocują na pędach jednorocznych. To polka i polana. W owocowanie wchodzą trochę później niż malina wczesne maliny owocujące na pędzie dwuletnim, bo roślina musi wytworzyć pęd, kwiat i dopiero owoc. Dzięki owocowaniu na pędach jednorocznych, na jesień po owocowaniu można całość pędów wyciąć przy ziemi i wyrzucić. Dzięki temu nie dajemy możliwości przezimowania szkodnikowi, nie trzeba się bawić w wycinanie selektywne chorych pędów, opryski itp. Przy hodowli amatorskiej to wielkie ułatwienie. Jak widać na zdjęciu nie bawiłem się w walkę z chwastami w miejscu gdzie wsadzałem maliny. Jeśli trawa wyrośnie za duża, potraktuję ją herbicydem selektywnym na jednoliścienne, jeśli nie będzie zbyt wysoka, to pewnie nie będzie przeszkadzać.

piątek, 4 maja 2012

Życiodajny deszcz

-Dziś w końcu spadł. I to najlepszy jaki mógł być.

-Jak to najlepszy? To są różne rodzaje deszczu?

-Tak. Dla mnie w tej chwili najlepszy deszcz to taki, który pada małymi kroplami, powoli i długo. Dlatego najlepszy, bo woda nie spływa od razu do rowów, ale ma czas na wsiąknięcie w ziemię, przesiąknięcie głęboko i zmagazynowanie się w glebie. Drobne krople nie zbiją tak bardzo ziemi jak gruby rzęsisty deszcz. Ponieważ padało parę godzin, spadło w miarę dużo wody.
Oczywiście nie każdy rolnik i nie o każdej porze roku będzie szczęśliwy z takiego opadu atmosferycznego. Długo padający deszcz jest powodem do zmartwienia dla osób uprawiających rośliny podatne na choroby grzybowe. Jeśli na roślinie woda zalega zbyt długo, stwarza to warunki korzystne dla mączniaków, parchów. Trzeba robić opryski a to koszt i praca. Jeśli nie wykonamy oprysków na czas, nasze dyniowate może szlag trafić, bo pokryją się szarym nalotem. Podobnie z ziemniakiem, pomidorem i kilkoma innymi. Ten sam temat dotyczy drzew owocowych, szczególnie jabłoni.

Ale ja się dzisiaj cieszę. Moje nasiona dostały solidną porcję wody i na pewno to pomoże im w kiełkowaniu. I co ważne, deszcz nie postrącał kwiatów z drzew owocowych, więc na owoce można też liczyć. Oby tylko przymrozki nie przyszły.

wtorek, 1 maja 2012

1 maja

Maj rozpoczęty. Termometr w cieniu wskazuje 30 stopni. Mam nadzieję że się zepsuł, bo jak nie to jakaś masakra. Te wewnątrz naszego mieszkania 26 i 27.

Wczoraj w radio padano komunikat o tym że zagrożenie pożarowe w lasach w regionie osiągnęło już 3 stopień czyli zagrożenie katastrofalne.

Z chmur zapowiadających deszcz nie zostało nic. Wróciło błękitne niego z rzadko umieszczonymi cumulusami. Z zapowiadanego przez ICM wczorajszego deszczu nie spadła ani kropla. Utrzymują że dzisiaj będzie padać, ale wyglądając za okno szczerze wątpię. Co przyniesie jutro zobaczymy.

Mam nadzieję że moje nasionka wrzucone do ziemi mają się dobrze. Na pewno dostały wilgoci z gleby i troszkę spęczniały. Bardzo bym nie chciał aby teraz wyschły, bo jeśli tak się stanie, przejdą w stan uśpienia z którego w warunkach amatorskich praktycznie nie da się już ich wybudzić. Niecierpliwie wyczekuję deszczu.