Wczoraj późnym popołudniem wybrałem się do ogrodu ocenić straty spowodowane przez przymrozek. Niestety to czego się obawiałem stało się i moje pomidory znacznie ucierpiały.
Przyznam że zupełnie zapomniałem o "Zimnych ogrodnikach". Zresztą na nich i tak było już trochę za późno. Planowo powinni być:
-12 maja - Pankracy
-13 maja - Serwacy
-14 maja - Bonifacy
-15 maja - zimna Zośka
To takie specyficzne zjawisko klimatyczne, które daje się we znaki co roku sadownikom i plantatorom. W wyniku utrzymywania się wyżu barycznego nad Europą środkową i wschodnią następuje zmiana cyrkulacji powietrza. W efekcie słabnięcia wyżu, przychodzi niż baryczny, a wraz z nim zaczyna napływać zimne powietrze z obszarów polarnych.
Dzisiejsza noc była już łagodniejsza a dzień? Upał od samego rana. Mimo tego wyruszyłem na targ aby kupić nowe krzaczki pomidora. Choć mimo wszystko mam jeszcze cichą nadzieję, że z tych zmarzniętych coś jeszcze będzie. Przynajmniej z jednego, który wczoraj nie wyglądał tragicznie. Odmiany Słonka F1 nie udało mi się dostać. Musiałem zadowolić się odmianą Kmicic. Kmicic jest odmianą średnio wczesną i niestety samokończącą. Oznacza to że po wydaniu pewnej ilości owoców, na krzaku nie pojawią się już następne kwiatki a z nich zawiązki i owoce. Owoce niewielki 50-60 g, z dużą ilością witaminy C. Moim zdaniem odmiana fajna na przetwory, np pomidory w całości zalewane przecierem i pasteryzowane, lub po prostu na przecier. Zresztą jest to pomidor przemysłowy, używany do wytwarzania koncentratów, ketchupów itp. Bardzo smaczny przy spożyciu na surowo. Dla mnie jego minusy to fakt tego że to odmiana samokończąca, oraz tego że nie jest to mieszaniec heterozyjny.
Poza pomidorami kupiłem rabarbar. Jest to moim zdaniem niedoceniona roślina. Używamy jej bardzo dużo na kompot, do ciasta z rabarbarem, ale najlepszą rzeczą którą z tego można zrobić to dżem rabarbarowo-waniliowy. W Polsce nigdy nie udało mi się go kupić, więc parę lat temu po prostu zacząłem samemu przetwarzać ogonki liściowe rabarbaru. Jedyny minus tego dżemu jest taki że za szybko znika, a do jego wytworzenia trzeba naprawdę sporo rabarbaru.
Poza złymi wiadomościami o przymrozkach, jest trochę dobrych. Zaczęły się wschody fasoli. Trochę czasu poświęciłem na walkę z chwastami. Ponieważ nie chcę uszkadzać wschodzących roślin grzebiąc w ziemi i wyrywając, a chwasty zaczęły być już spore, rozrobiłem niewielką ilość herbicydu nieselektywnego i pędzelkiem nanosiłem roztwór na te rośliny które chcę wyeliminować. Chodzi mi w tym momencie głównie pięciorniki i perz, dla których to pole jest w pewien sposób naturalnym siedliskiem i czują się tam po prostu doskonale jako rośliny rodzime, przyzwyczajone do tych warunków.
Chodząc do ogrodu, jakiś czas temu zaobserwowałem że w jednym z przydrożnych rowów rosną dzikie lub zdziczałe poziomki. Skoro dały sobie radę w tym rowie, walcząc o światło i składniki pokarmowe z innymi rodzimymi roślinami takimi jak trawy, powinny dać sobie radę i u mnie. Wykopałem kilka krzaczków razem ze sporą bryłą ziemi tak aby nie uszkodzić systemu korzeniowego. Większość z nich kwitnie, niektóre mają już zawiązki. Generalnie powinienem teraz poobrywać kwiaty i zawiązki aby roślina skupiła się nie na wydaniu owocu ale na przyjęciu w nowym miejscu, ale że przesadziłem z bryłą ziemi, moje poziomki nie powinny wcale odczuć przesadzania.
Trzeba jeszcze zaplanować wyjście i wysadzenie dzisiejszych zakupów. Ale jak wyjrzę za okno na ten upał, to aż się odechciewa wyjścia z domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz