niedziela, 17 marca 2013

środa, 11 lipca 2012

Fasola...duuużo fasoli

Tematem numer jeden w dzisiejszym wpisie jest fasola. Jestem bardzo zadowolony z odmiany, którą kupiłem i zasiałem. Przypominam, nazwa odmiany: "Rocquencourt ST". Bardzo obficie owocuje. Naprawdę mamy sporo fasoli. Oczywiście większość idzie od razu do mrożenia, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego zjeść.

Drugi temat to pomidory i ogórki. Pojawiły się już pierwsze owoce do zbioru. Obstawiałem że wcześniej będzie Kimicic, ale jako pierwsze pojawiły się Krakusy. Słonka odbiła po zimnych ogrodnikach, ale jest trochę w tyle i dopiero pojawiły się na niej kwiaty. Jeśli chodzi o ogórka, to było już takie zamieszanie z ogórkami że ni e do końca wiem które odmiany zaczęły owocować. Wydaje mi się że polan, ale głowy nie dam.

Ostatnie upały na zmianę z burzami sprawiły że wszystko znowu zarasta chwastami. Najbliższe wyjście muszę poświęcić na koszenie. Zastanawiam się też nad przygotowani grządki pod kolejną rzut fasoli oraz trzeba byłoby siać rzodkiew białą i czarną rzepę. Więc będzie co robić w najbliższe dni.

czwartek, 5 lipca 2012

Pierwsze fasolki i ogrom sałaty

Od ostatniej wizyty minęło półtora tygodnia. Ostatni czas był czasem ogromnych upałów, a prawie każdy dzień kończył się burzą. Gdy dotarłem do ogrodu, zastałem ogromne zmiany. Wszystko urosło mega mocno. Zarówno chwasty jak i to co urosnąć powinno. Oczywiście pierwszą rzeczą którą wziąłem kosę i wykosiłem to co się dało wykosić oraz powyrywałem zielska z pomiędzy roślin.

Ostatnio skończyły się rzodkiewki. Teraz mamy wysyp sałaty. Jest jej tak dużo że daję znajomym. Dziś odbył się również pierwszy zbiór fasoli. Ta którą posiałem pierwszą dała całkiem pokaźny plon. Tak która została wysiana jako druga właśnie zaczyna kwitnąć.

Bardzo urosły dyniowate. Cukinie i kabaczki obficie kwitną. Na arbuzie jest już zawiązka owocu. Pomidory już wcześniej zawiązały owoce, ale teraz zaczynają mieć tak dużo owocu, że musiałem je solidnie powiązać do podpór. Kwitnie też ogórek. Powoli rosną pory i selery, oraz marchew i buraki. Wyrywając chwasty odkryłem kilka roślinek majeranku, a więc jednak coś wzeszło. Moje mini pomidorki zaczynają być sporymi krzakami i pojawiają się na nich pierwsze kwiatki.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

praca i zbiory

Dziś wybrałem się na krótko. W nocy znowu padało więc wybrałem się na poskramianie ślimaków. Ostatnia walka z tym śliskim szkodnikiem przyniosła pewne efekty, bo dziś było ich znacznie mniej. Chwasty spryskane wokół ogrodu zaczynają żółknąć i znacznie się przerzedziły.

Powyrywałem trochę chwastów, zebrałem sałaty, koperku i trochę czereśni z sadu na którego tyłach znajduje się mój ogród.

Pomidory. Czekam na nie niecierpliwie. Najpierw pojawiły się Krakusy, które posadziłem w akcie desperacji, żeby coś rosło w miejscu pożartych ogórków. Następny w kolejności jest Kmicic (na zdjęciu). Na Słonkę jeszcze czekam. Musiała się pozbierać po przemarznięciu, ale zaczęła wypuszczać już pierwsze kwiaty. Pewnie niedługo pojawią się na krzakach zielone owoce. Zobaczymy też co pierwsze dojrzeje. Stawiam na Kmicica, patrząc na jego szybki wzrost i na to jak goni Krakusa.

sobota, 23 czerwca 2012

Po długim czasie

Ostatnio dość mocno zaniedbałem pisanie.

Właściwie rozpoczęło się od tego że przez około tydzień padało, właściwie codzienne. Do tego nałożyło mi się sporo pracy zawodowej i jakoś ogród poszedł w odstawkę.

Fakt, byłem kilka razy patrzeć co się dzieje. Zazwyczaj moja wizyta ograniczała się do zbioru rzodkiewki, zebrania kilku sałat, bo już się zaczęły robić duże, powyrywania trochę chwastów oraz wymordowanie ślimaków które znalazłem.

Ślimaki to niestety plaga. Jedzą wszystko. Część ogórków i dyniowatych które ostatnio wysadziłem jest mocno uszkodzona lub całkowicie zniszczona. Muszę rozejrzeć się za jakąś chemią do zwalczania.

Rzodkiewki właściwie już się skończyły. Resztę co została musiałem wyrzucić, bo przerosły i przestały nadawać się do spożycia.

Pomidory zawiązały pierwsze owoce. Na zdjęciu powyżej Krakus. Pojawiły się też pierwsze truskawki. Niestety z racji bezsłonecznej pogody nie były smaczne.

Drugi wysiew fasoli bardzo ładnie skiełkował i goni tą wysianą najwcześniej. Wykiełkowała również siedmiolatka.

Obecnie praca polega głównie na wyrywaniu zielska oraz zwalczaniu ślimaków, które są plagą. Jest ich mega dużo i niszczą wszystko doszczętnie. Rozpocząłem od zrobienia pasu herbicydowego, czyli pasa wokół ogrodu gdzie nie będzie chwastów, traw ani innych roślin. Chodzi o to żeby nie miały schronienia. Zwalczam je mechanicznie zbierając i rozdeptując, ale nie jestem w stanie być wystarczająco często w ogrodzie żeby być w 100% skutecznym. Dlatego też muszę pomyśleć o dodatkowych działaniach. Jakich jeszcze nie wiem.

sobota, 9 czerwca 2012

Pożegnanie z Helą F1 i nowe zakupy

Dzisiejsza wizyta w ogrodzie przyniosła zasmucenie. Coś zżarło mi ogórki Hela F1 które wykiełkowały. Zając, ptaki albo ślimaki. Z Tej odmiany już raczej w tym roku nic nie będzie, po po pierwsze słabo skiełkowały, a po drugie to co urosło zostało zjedzone.

Dzisiejsza poranna wizyta na targu, a późniejsza w sklepie ogrodniczym przyniosła spore zakupy. Od rana zakupiłem kilka sadzonek dyni i cukinii oraz kabaczków. w sumie chyba 8 lub 9. Dodatkowo 3 sadzonki ogórka i 3 papryki. Z tą papryką to zobaczymy co wyjdzie bo to roślina ciepłolubna i raczej na szklarnie niż na uprawę w gruncie. Ale podobnie jak z arbuzem, będziemy doświadczać czy coś z tego będzie czy nie. Dodatkowo jeszcze dwa pomidorki Krakus.

Dużym zakupem była grusza azjatycka. Udało mi się dostać odmianę Hosui. Moją ulubioną jest Shinsei, ale niestety nie było. Zresztą trudno dostać drzewka owocowe w donicach, a powiedzmy sobie szczerze nie ma teraz sezonu na drzewka owocowe. Grusza azjatycka jest o tyle ciekawa, że nie biorą jej żadne szkodniki ani choroby w naszym klimacie. Jest odporna na nasz mrozy i przymrozki. Zapyla się normalnie z naszymi gruszkami, np z konferencją. Owoc w kształcie jabłek, z gładką skórką, bardzo soczysty i aromatyczny, bez komórek kamiennych jak w normalnej gruszce.

Wapno tlenkowe. Wapno można kupić jako wapno węglanowe lub tlenkowe. Wapno węglanowe jest bezpieczniejsze do stosowania i można stosować jako nawóz. Wapno tlenkowe w sumie też, ale ja bym się na to nie odważył, bo można popalić rośliny. Ja wapna użyłem do przyspieszenia przerabiania kompostu, który odkładam. Wapno tlenkowe jest żrące, w połączeniu z wodą powstaje z niego wodorotlenek wapnia. Kolejnym pierwiastkiem potrzebnym do przetwarzania kompostu jest azot. Niestety nawóz azotowy był tylko w wielkich opakowaniach po 25 kg, a tyle aż nie jest mi potrzebne.

czwartek, 7 czerwca 2012

Szczególny rodzaj pomidora

Dziś z okazji kolejnego długiego weekendu przyjechali w odwiedziny moi rodzice zobaczyć się ze swoimi wnukami. Przywieźli mi długo oczekiwane sadzonki szczególnego pomidora.

Powiedzmy że w jakiś sposób to pomidor koktajlowy.

Dla mnie historia tego pomidora zaczyna się dobre kilka lat temu i ma związek z moimi studiami. Tak się ułożyło, że miałem dostęp do wielu odmian pomidorów. Były w środ nich małe pomidorki, które wyjątkowo mi zasmakowały. Owoc wielkości wiśni, nierówno dojrzewający, słodkawy. Właściwie pomidor praktycznie niemarketingowy. Dopytałem co to za odmiana. Okazało się że żadna. Ktoś przywiózł nasiona jakiejś odmiany dziko występującej w jakiejś załóżmy puszczy amazońskiej (dokładnego regionu skąd pochodzą te nasiona nie znam). Dostałem zgodę na wzięcie sobie owoców i pozyskanie nasion z racji tego że ta "odmiana" nie jest chroniona żadnym prawem autorskim. (Odmiany warzyw normalnie podlegają rejestracji i ochronie, tak jak np. utwory muzyczne, czy patenty.) W kolejnym sezonie wyhodowałem sobie kilka krzaczków, zostawiając pewną część nasion na następny rok. W kolejnym roku nie posiałem bo po prostu jakoś się to rozeszło. Ku mojemu zdziwieniu pomidorki wysiały się same, nasiona przetrwały zimę, wykiełkowały wiosną i wydały ponownie owoc. Dodatkowo przez lata okazały się bardzo odporne na nasze warunki atmosferyczne. Są dość odporne na choroby grzybowe, przez co nie trzeba ich non stop pryskać i chodzić w koło nich. Od tamtego czasu co roku pomidorki wysiewają się same na ogródku działkowym moich rodziców. Dziś przyjechały wraz z bryłą ziemi dwa krzaczki tego pomidora. Mam nadzieję, że tutaj, na Śląsku Cieszyńskim zadomowi się on tak jak na Równinie Kutnowskiej i że będzie się sam rozsiewał. Oczywiście na wszelki wypadek pobiorę trochę nasion.

Jeśli chodzi o spożycie, to traktuję go jako pomidora sałatkowego, przy czym do sałatek wrzucam całe pomidorki. Najczęściej robię z nimi sałatkę z sałaty lub kapusty pekińskiej, z fetą, ziołami prowansalskimi, cebulą czosnkiem, polane oliwą i octem winnym. Taki patent którego spróbowałem kiedyś na Sycylii i w którym się zakochałem. Zresztą na Sycylii te które tam rosły na polach były podobne w smaku do tych które tutaj opisuję, tylko że większe.