Dziś po kilku dniach słonecznych znowu opady. Z jednej strony się cieszę, niech popada. Z drugiej nie ukrywam, że pokrzyżowało mi to trochę plany. Dziś w Cieszynie dzień targowy. Miałem więc nadzieję że przejdę się i kupię rozsadę. Myślałem konkretnie o porach (najlepiej jakiś zimujących), opcjonalnie o pomidorze.
Na punkcie pomidorów jestem trochę spaczony, przez to, że studiując ogrodnictwo, udało mi się załapać na świetne praktyki w firmie zajmującej się hodowlą twórczą i zachowawczą roślin oraz nasiennictwem. Zajmowali się nie tylko pomidorami (również strączkowe, sałaty, cebulowe, ogórek, papryka itd.), ale akurat najwięcej czasu spędziłem przy hodowli twórczej pomidora i bardzo miło to wspominam. Moim opiekunem praktyk ze strony zakładu był Pan Bocian, który akurat był odpowiedzialny za to warzywo, przy czym praktyka nie polegała na bezsensownej robocie w polu, ale naprawdę wielu cennych rzeczy mogłem się na niej dowiedzieć. Stąd niestety ale wiedząc dużo o pomidorach i znając smak naprawdę dobrych odmian, mam zawsze problem z kupieniem i bardzo rzadko zjadam mimo że bardzo lubię.
I tak pomidory możemy podzielić na dwie podstawowe grupy w zależności od tego gdzie są hodowane. Pierwsza grupa to pomidor szklarniowy, natomiast druga, to gruntowy. Gruntowe z kolei dzielimy na deserowe i przemysłowe. Różnią się one od siebie ekstraktem, czyli najprościej ujmując ilością pomidora w pomidorze. (Uczestniczyłem między innymi w badaniach ekstraktu w nowo tworzonych odmianach pomidorów.) Najniższy ekstrakt mają szklarniowe, potem są gruntowe deserowe a najwyższy mają przemysłowe.
Pomidory szklarniowe to w większości woda, nie mają praktycznie smaku. Hodowane są w szklarniach w małej kosteczce wełny mineralnej, do której przy pomocy rurki wprowadza się wodę z substancjami odżywczymi pochodzącymi z nawozów. Ilości nawozów które trzeba podać poszczególnym gatunkom roślin odczytuje się w specjalnych tabelach.
Pomidor gruntowy jak sama nazwa wskazuje rośnie w gruncie. Wiele odmian jest bardzo smaczna, niestety sama roślina jest dość podatna na choroby grzybowe (np zaraza ziemniaczana) czy też bakteryjne i wirusowe. Dlatego też przy hodowli na skalę rolniczą, nie można sobie pozwolić aby szlag trafił całą uprawę i niestety ale trzeba korzystać z chemii. No i tu się pojawia problem, bo wielu rolników po prostu nie zachowuje karencji. Można się nieźle zatruć.
Jeśli chodzi o same nazwy odmian, to kiedy odbywałem praktyki, wiele najlepszych było jeszcze niezarejestrowanych jako odmiany i miało nazwy robocze składające się z liter i numeru ale kilka mogę polecić.
Etna F1. Bardzo plenny mieszaniec heterozyjny, wcześnie owocujący. Jest tolerancyjna na suszę i chłód co w moim ogrodzie może być częste. Owoc raczej dobrze wybarwiony o średniej wadze 100g, co ważne nie pęka gdy po suszy przyjdą opady. Jest to typowy pomidor przemysłowy o ekstrakcie 5-6% niemniej bardzo smaczny.
Na razie tyle, bo po prostu nie pamiętam nazw, ale w sezonie pomidorowym posprawdzam i uzupełnię :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz