sobota, 28 kwietnia 2012

Światełko w tunelu

Przedostatnia wizyta troszkę mnie podłamała, na szczęście wczoraj pojawiło się światełko w tunelu. Kilka ciepłych dni wystarczyło, aby pojawiły się oznaki działania herbicydu. Moją pracę rozpocząłem od ponownego przekopania tych dwóch kawałków, które skopałem ostatnio, rozbicia brył ziemi, powyciągania z niej kłączy, plątaniny korzeni traw i innych roślin. Górne poletko udało doprowadzić się do stanu prawie dobrego. Od biedy można byłoby już coś na nim zasiać.

Dodatkowo na terenie gdzie zadziałał oprysk herbicydem, skopałem kolejny trzeci zagon. Tutaj ziemia jest bardzo ciężka i spoista. Mimo że przez kilka dni nie padało, podczas kopania słychać było "pluskanie". Kopało się dużo łatwiej niż poprzednio. Zacząłem się zastanawiać nad sposobem rozluźnienia ziemi, żeby nie była taka zbita. Na myśl przyszły mi trociny oraz torf. Tylko skąd wziąć trociny w większych ilościach? Poza tym powinny być już trochę przekompostowane żeby nie zabierały azotu z gleby. Torf w sumie trochę kosztuje, ale to byłaby najłatwiejsza metoda. Akurat kiedy nad tym myślałem przyszedł mój kolega na którego ziemi zakładam ogródek. Pogadaliśmy chwilę po czym on mówi "Tu gdzie jest ta górka, między drzewami, kiedyś leżały belki na więźbę. Tam jest dużo próchnicy."

Gdy zerwałem wierzchnią warstwę trawy, moim oczom ukazał się skarb :) Kilka dobrych taczek przepróchniałego rozpadającego się drewna. Zabrałem się do wydobycia i rozplantowania tego na moich poletkach. Czeka mnie jeszcze przekopanie tego, w sumie już trzeci raz będę przekopywał te same kawałki ziemi. Ale jest nadzieja na marchewkę i jeszcze jakieś korzeniowe. Muszę jak najszybciej wybrać się i to zrobić, bo już prawie maj, a poza tym zrywa się wiatr i boję się żeby nie wywiał mi tej próchnicy. W końcu jest bardzo lekka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz